15

potwierdzać jego brak zdecydowania w tym względzie. Rozwijając tę metaforę powiemy, że odbiorca to ktoś bliski śniącemu artyście (wszak stara się odtworzyć ten proces) bądź ktoś, kto stara się eliminować nieświadomość właściwą snom i zbliżyć się do pozycji psychoanalityka opracowującego materiał senny. Taka dwuznaczność wobec statusu odbiorcy jako podmiotu nieświadomego lub świadomego daje się zauważyć zarówno w tekstach Freuda, jak i jego kontynuatorów.

W studium "Pisarz a fantazjowanie", pochodzącym z 1908 roku, przedstawiając oniryczną koncepcję dzieła literackiego, Freud rozwinął powyższą metaforę, dostrzegając jednocześnie źródła tej aktywności w dziecięcym świecie fantazji. Owo zakorzenienie na obszarze gry i zabawy - odgraniczonym wyraźnie od świata rzeczywistości - stymuluje odbiór:

"Z rzeczywistości poetyckiego świata wynikają jednak bardzo poważne skutki dla techniki twórczej, gdyż niejedno z tego, co jako realne nie może dać nam zadowolenia, może go dostarczyć w grze fantazji, a wiele przykrych w gruncie rzeczy podniet może stać się źródłem przyjemności dla słuchacza czy widza"23

A oto jeszcze jeden fragment z rozprawy "Pisarz a fantazjowanie" , który dostarczą dalszych argumentów dla tezy o oniry-cznym charakterze percepcji sztuki:

"Pamiętają państwo - mówiliśmy o tym - że śniący na jawie starannie ukrywa swoje fantazje przed innymi, ponieważ wyczuwa powody, by się ich wstydzić. Dodam jeszcze, że gdyby nawet podzielił się z nami tymi tworami fantazji, nie mógłby nam tym ujawnieniem sprawić żadnej przyjemności. Fantazje takie, gdybyśmy je poznali, bądź wzbudziłyby w nas odrazę, bądź - co najwyżej pozostawalibyśmy wobec nich obojętni. Jeżeli jednak pisarz przedstawia nam swe utwory lub opowiada nam o czymś, co skłonni jesteśmy uznać za jego marzenia na jawie, wówczas doznajemy przyjemności wysokiego gatunku wypływającej prawdopodobnie z wielu różnych źródeł".24

Jako widzowie odczuwamy przyjemność (właściwie: "przedsmak . przyjemności") i rodzaj rozkoszy wypływający z wyzwolenia napięć naszej psychiki. Proces ten nie jest w pełni świadomy, bowiem w sporej części zanurzony jest w strukturze sennej.


16

Odmienna koncepcja odbioru zawarta jest w eseju "Postacie psychopatyczne na scenie" z 1906 roku. Freud stawia pytanie, w jaki sposób rozumienie przez widownie materiału poddanego represji oddziaływuje na jej reakcje. Widz teatralny, znajdujący się w sytuacji bliskiej sytuacji dziecka pragnącego gry i zabawy, chce posiąść świat, stanąć "w świetle reflektorów", pragnie być bohaterem. Jest jednak obarczony dużą porcją samowiedzy:

"wie dobrze, że jego czynny udział w bohaterstwie nie byłby możliwy bez bólu, cierpienia i ciężkich obaw, które prawie niweczą rozkosz; wie także, że ma tylko jedno życie, i niewykluczone, że w jednej z takich walk zostałby pokonany przez przeciwności. Stąd jego rozkosz ma swe źródło w iluzji, to jest w złagodzeniu cierpienia płynącym z pewności, że, po pierwsze, to ktoś inny tam na scenie działa i cierpi, a po drugie, jest to jednak tylko gra, z której nie może wyniknąć żadna szkoda dla osobistego bezpieczeństwa wi-dza".25

Tak więc, na przykład, tematem dramatu powinny być wszelkiego rodzaju cierpienia: poprzez nie dramat obiecuje widzowi przyjemność - nie mogą to być jednak cierpienia fizyczne, wszak człowiek chory cieleśnie nie może być bohaterem, z którym skłonni bylibyśmy się utożsamić. Widz świadomy musi ulec przemianie w obliczu dramatu współczesnego o charakterze psy-chopatologi cznym:

"(...) kiedy konflikt, w którym uczestniczymy i z którego czerpać mamy przyjemność, przestaje być konfliktem między dwoma w równym stopniu świadomymi impulsami i przekształca się w konflikt między dwoma źródłami cierpienia: jednym świadomym, a drugim - wypartym. Tu także rozkosz jest możliwa - ale pod warunkiem, że widz również będzie neuroty-kiem ".

O ile w eseju "Pisarz a fantazjowanie" Freud wyznaczył czytelnikowi rolę służebną wobec wytworów artysty, to w tym drugim przesuwa punkt ciężkości: sugeruje, że realizowane powinny być pragnienia odbiorcy, a nie autora. Strategia dramatu starożytnego (widz chce być bohaterem, nie zgadzając się jednak


Creative Commons License Prawa do treści książki "Film i psychoanaliza" posiada Wiesław Godzic. Książka jest dostępna na licencji Książka ma pełne prawa zastrzeżone i można ją wykorzystywać wyłącznie na zasadzie dozwolonego użytku..