17na realne/sceniczne cierpienia) przechodzi w strategie widza-neurotyka, odnajdującego w psychopatycznych postaciach swe własne problemy. Nie chodzi jednak o prezentację "cudzej i gotowej nerwicy", wówczas potrzebny jest jedynie lekarz, a widz odrzuca utożsamienie z taką postacią. Freud prowadzi w stronę neurozy ograniczonej, neurozy niepełnej, jaka jest - w różnym zakresie - udziałem każdego z nas. Wzorem takiego typu dramatu staje się "Hamlet": jego bohater nie jest psychopatyczny, lecz staje się nim w trakcie rozwoju, a ponadto "wyparty impuls należy do impulsów, których wyparcie jest niezbędne dla naszego osobistego rozwoju".27
Twórca, dbający o kontakt z odbiorcą, powinien wyraźnie dostrzegać granice zastosowania postaci neurotycznych na scenie - należy wówczas, wedle sądu Freuda, dostosować się do neurotycznej chwiejności publiczności, czyli próbować ukazać neurotyka, którego każdy odnajduje w sobie.
Freud wymaga jednak, aby dobrze skonstruowana postać neurotyczna była wyposażona w trzecią cechę, którą można by określić jako odwrócenie uwagi:
"(...) ta forma sztuki wymaga, jak się wydaje, aby prący do świadomości impuls, choćby łatwy do nie budzącego wątpliwości rozpoznania, został nazwany mianem tak mało wyraźnym, że proces dokonujący się w odbiorcy może spełnić się bez zwracania jego uwagi i odbiorca zostanie porwany przez uczucia, nie zdając sobie sprawy, co się stało".28 W psychopatologicznym dramacie (co znaczy: w dramacie współczesnynym) widz odczuwa więc opór wobec postaci neurotyków (byłoby tutaj otwarte pole dla problematyki masochistycznej satysfakcji, sformułowanej w późniejszej pracy "Poza zasada, przyjemności"). W związku z tym istnieje potrzeba zastosowania rozmaitych strategii, by stworzyć widza, który pragnie być postacią na scenie w sposób wymykający się świadomości, tego który bierze pod uwagę zadowolenie płynące z nieświadomości. Pierwszą strategią jest iluzja, drugą "odwrócenie uwagi" obydwie stosują się razem do wszystkich dramatów. Punkt wyjściowy eseju o postaciach psychopatycznych współbrzmi z wyrażonym w rozprawie "Pisarz a fantazjowanie" poglądem o istnieniu u widza świadomej woli zamieszkania iluzji stworzonej przez