Autor polskiego "Wstępu do antypsychoanalizy" referując kolejne koncepcje myśli Freuda opatruje je niezmiennie etykietami: bezsensowne, fałszywe, może istnieć odmienna interpretacja - by wreszcie sformułować ogólny wniosek, iż "koncepcja Freuda jest od początku do końca błędna"5 . Pogląd ten przejawiało wielu piszących w różnych okresach: inny autor polskiej książki umieścił wprawdzie w tytule pracy nazwisko Freuda w nobilitującym - Jak dotąd - sąsiedztwie Alberta Einsteina, uznając jednakowoż obydwu za czołowych "oszustów w nauce"6. Nie może więc już dziwić, że psychoanaliza oceniana w latach trzydziestych w świetle religii katolickiej jest "pozbawiona podstaw", "niezgodna z rzeczywistością", a wiele opisywanych zjawisk po prostu "nie istnieje"7. Czarny obraz dopełnia druzgocąca opinia współczesnego filozofa, oceniająca psychoanalizę jako "intelektualną tandetę, wywołującą szeroki rezonans społeczny" oraz przyczynę destrukcji obecnego systemu wychowacze-

8 go .

Istnieją zasadniczo trzy drogi, dzięki którym wyrażane są nastawienia odmienne, będące próbą obrony. Pierwszą stanowią rozprawy badaczy skupionych przeważnie wokół Towarzystw Psychoanalitycznych, podejmujących problemy psychoanalizy jako teorii naukowej lub metodologicznego statusu psychoanalizy (por. serię "Psychiatry and the Humanities"). Ich cechą charakterystyczną jest głębokie przekonanie co do słuszności metod psychoanalizy oraz ich naukowego charakteru, wykluczające dyskusję z tezami krytyków: wygląda tak, jak gdyby przeciwnicy nie istnieli, a ich potencjalne argumenty były pozbawione istotności. Inni próbują polemizować - na przykład Frederick (rews, amerykański autor rozprawy o Nathanielu Hawthornie z 1966 roku9. (rews przedstawia przegląd najczęściej spotykanych uprzedzeń wobec psychoanalizy: rozważnie je dyskutuje i wyjaśnia punkty sporne (ten sposób prezentacji na gruncie filmoz-nawczym przedstawia książka Normana Hussa z 1986 roku).

Trzeci sposób dyskusji - w moim przekonaniu najbardziej

skuteczny - polega na ofensywnej obronie metody. Zarówno Zofia

Rosińska w "Psychoanalitycznym myśleniu o sztuce". Jak i Eli-

, zabeth Wright w "Psychoanalytic Criticismi Theory in Practice"

i


10

nie zajmują się roztrząsaniem argumentów strony przeciwnej. Jakkolwiek pokazują - każda z autorek w innym zakresie - problemy sporne i ograniczenia, to ich główny wysiłek koncentruje się na prezentacji mocy wyjaśniającej psychoanalizy.

Podzielam ten punkt widzenia, bowiem cechą charakterystyczną psychoanalitycznego podejścia w badaniach humanistycznych jest jego paradoksalność bliska pod względem metodologicznym eklektyzmowi. Jeśli oponenci żądają przyjęcia wobec psychoanalizy zasady wszystko albo nic, wówczas replikować im można w duchu pluralizmu metodologicznego: globalnie rzecz biorąc stawiać należy na szalę komunikacyjną użyteczność, praktyczność zastosowania, niepoprawną odkrywczość przeciwko homogenicznoś-ci języka, elegancji dyskursu, poprawnej ni jakości.10 Zwycię-

stwo tych, którzy opowiadają się za pierwszą grupą zjawisk jest w moim przekonaniu nieuniknione - takie podejście jest bowiem potrzebne dzisiejszej humanistyce.

Pojęcie paradoksalności metodologicznej określa - według mnie - taką sytuację, w której badacz pomimo braku akceptacji treści określonej dyscypliny zmuszony jest jednak dostrzec jej metodologiczną użyteczność. Wydaje się, że tego doświadcza wielu zagorzałych przeciwników psychoanalizy.11

Poglądy zbliżone do tak właśnie rozumianej paradoksalności formułowano wielokrotnie w dyskusji nad psychoanalizą. Dla Włodzimierza Szewczuka, autora koncepcji antypsychoanalizy, silnym argumentem na niekorzyść Freuda jest wypowiedź nestora polskiej humanistyki, Bogdana Suchodolskiego, zawarta we wstępie do pism twórcy psychoanalizy: "wszystkie jego poglądy są martwe". Jednak całe zdanie Suchodolskiego brzmi:

"Gdyby w stosunku do tego zakresu (Freuda koncepcji człowieka i cywilizacji - przyp. WG) postawić klasyczne już dzisiaj pytanie: co jest żywe i co jest martwe w filozofii Freuda, trzeba by odpowiedzieć niemal paradoksalnie, iż wszystkie jego poglądy są martwe, ale lektura tych tekstów jest żywa i inspirująca.12

Tę metodologiczną paradoksalność, podniesioną do rangi wskazówki metodologicznej dostrzegali już pierwsi krytycy. W 1928 roku według Bronisława Malinowskiego, przedstawiciela scjentyzmu ówczesnych lat:


Creative Commons License Prawa do treści książki "Film i psychoanaliza" posiada Wiesław Godzic. Książka jest dostępna na licencji Książka ma pełne prawa zastrzeżone i można ją wykorzystywać wyłącznie na zasadzie dozwolonego użytku..