14 Wstęp

przemyśle turystycznym – nie przynosiły spodziewanych zysków i kredytobiorcy nie mogli spłacić zaciągniętych kilka lat wcześniej pożyczek, co zagroziło bankructwem tajskich banków, a więc również niemożnością spłaty kredytów międzynarodowych. Panujące wcześniej powszechne przekonanie o cudzie gospodarczym zamieniło się w paniczny strach przed wielkim kryzysem i międzynarodowy kapitał zaczął w popłochu wycofywać się z Tajlandii, a potem innych krajów regionu. Bańka pękła. Jest to typowy scenariusz, który – toutes proportions gardées – powtórzył się na przykład w przypadku bańki f rm internetowych (dot-com) na Wall Street.

Wielką rolę w napędzaniu inwestycyjnej bańki odegrały media. Na przełomie lat 80. i 90. zachodnie f rmy lub koncerny medialne weszły aktywnie na rynek dalekowschodnich mediów. Dow Jones, właściciel między innymi „Wall Street Journal”, kupił pismo „Far Eastern Economic Review”, założone w Hongkongu w 1958 r., Time Warner przejął „AsiaWeek”, medialny gigant Rupert Murdoch nabył Star Television. Stacje telewizyjne CNN oraz CNBC uruchomiły osobne kanały lub bloki programowe poświęcone Dalekiemu Wschodowi. Inwazja międzynarodowego kapitału na azjatycki rynek mediów doprowadziła do znacznego pogorszenia standardów dziennikarstwa w regionie. Doskonałym tego przykładem jest los pisma „Far Eastern Economic Review”. Było ono przez lata uznawane za jedno z bardziej kompetentnych i dociekliwych mediów na Dalekim Wschodzie. Wyrobiło sobie renomę pisma bezkompromisowo krytycznego wobec rządów i polityków. Dziennikarskie śledztwo przeprowadzone przez „Far Eastern Economic Review” w sprawie autorytarnego premiera Singapuru Lee Kuan Yewa doprowadziło do zakazu sprzedaży gazety na terenie tego kraju. Nowa redakcja obsadzona przez Dow Jonesa nie tylko zrezygnowała z twardej linii, ale – co gorsza – wprowadziła szereg negatywnych zmian. Przede wszystkim zastąpiła lokalnych pracowników przez tzw. parachute journalists, dziennikarzy i redaktorów z USA lub innych krajów zachodnich, którzy przyjeżdżali do Azji i po kilku miesiącach stawali się „ekspertami” od lokalnej gospodarki, kultury i społeczeństwa. Po drugie, zmieniono prof l pisma, które wcześniej koncentrowało się na gospodarce i polityce, wprowadzając obszerne artykuły na temat „innowacji” i „stylu życia”. Podobne zmiany zaszły w „AsiaWeek”25.

25 Na ten temat zob. artykuł byłego redaktora pisma: P. Cordingly, An Asian Mis-sion Ends, „T e Correspondent” April–May 2002. Oba pisma zostały ostatecznie


Wstęp 15

Zreformowane pisma od początku lat 90. zaczęły roztaczać wizję gigantycznego boomu w azjatyckiej gospodarce i wspaniałych perspektyw wzrostu. Wtórowały im lokalne i globalne stacje telewizyjne. Był to oczywiście zabieg marketingowy. Zyski z reklam tego typu mediów informacyjnych zależą od gospodarczej koniunktury w regionie, więc nadmuchiwanie inwestycyjnej bańki i bagatelizowanie zagrożeń było im na rękę. Wykorzystując prestiż pism w stylu „Far Eastern Economic Review”, nowi redaktorzy z powodzeniem przekonywali inwestorów, że w gospodarki krajów Dalekiego Wschodu i Azji Południowo-Wschodniej należy pompować jak największe ilości pieniędzy. Jeszcze w 1996 r. w czasie szczytu organizacji APEC (Asia-Pacif c Economic Cooperation) – a więc zaledwie rok przed krachem – dziennikarze „AsiaWeek” (parachute journa-lists wcześniej pracujący dla „Newsweeka”) ogłosili Filipiny „najmłodszym tygrysem Azji”26. Opinię mediów potwierdzali eksperci z międzynarodowych instytucji handlowych i f nansowych. W 1993 r. Bank Światowy wspólnie z Międzynarodowym Bankiem Odbudowy i Rozwoju wydał liczący prawie czterysta stron tom zatytułowany T e East Asian Miracle. Economic Growth and Public Policy. Podtytuł tomu głosi, iż był on „raportem z badań”, jednak pomimo naukowego prestiżu wydawnictwa, które opublikowało książkę (Oxford University Press), w fachowość raportu można wątpić, skoro zaledwie trzy lata po jego wydrukowaniu tytułowy „cud” zamienił się w koszmar.

Próba w miarę pełnego wytłumaczenia kryzysu azjatyckiego wymaga więc uwzględnienia zarówno czynników lokalnych, jak i globalnych. Na poziomie lokalnym winę za krach ponosi fakt, iż przekształcenia społecz-no-kulturowe nie dotrzymywały kroku rozwojowi gospodarki. Ze względu na ograniczenia kulturowe, o których wspominałem – czyli odziedziczone po epoce feudalnej silne zależności o charakterze patronackim, zespół przywilejów dla wysoko postawionych jednostek, krieng jai i kaurop – system społeczno-ekonomiczny nie był w stanie w odpowiedni sposób skanalizować płynących z zagranicy pieniędzy, w efekcie czego doszło do nasilenia

przez swoich nowych właścicieli zlikwidowane. Zdaniem Philipa Bowringa, byłego dziennikarza „Far Eastern Economic Review”, był to zaplanowany z góry element

„korporacyjnego imperializmu”, który miał zniszczyć lokalną konkurencję dla globalnych tytułów wydawanych przez te same koncerny. Zob. P. Bowring, Without Feer,

„South China Morning Post” 30.10.2004.

26 W. Bello, Speculations, Spins and Sinking Fortunes, „Development Dialogue” 1998, no. 1, s. 42.


Creative Commons License Prawa do treści książki "Ciesz się późny wnuku! Kolonializm, globalizacja i demokracja radykalna." posiada Jan Sowa. Książka jest dostępna na licencji Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 Polska.