28 Wstęp

nowicie fakt, że każde nasze działanie w świecie niesie ryzyko konfrontacji z niezamierzonymi konsekwencjami. Jest to ograniczenie, którego nie można przekroczyć, ponieważ rzeczywistość jest zbyt złożona, aby dało się ją doskonale wymodelować i w ten sposób przewidzieć dokładnie jej przyszły rozwój. Upadek centralnie planowanych gospodarek leninowskich, który omawiam w rozdziale poświęconym demokratyzacji Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, jest tego doskonałym przykładem.

Chodzi jednak o coś więcej niż samo ryzyko, któremu swoją książkę poświęcił Beck42. Ryzyko to możliwy rozwój wydarzeń, którego prawdopodobieństwo jesteśmy w stanie przynajmniej w przybliżeniu oszacować. Posiadamy narzędzia radzenia sobie z ryzykiem, co dobrze ilustrują wyraf nowane metody inwestycji i analiz giełdowych. Nie mają one oczywiście stuprocentowej skuteczności, co potwierdza historia funduszu hedgingowego Long Term Capital Menagement, który opierając się bezkrytycznie na „niezawodnej” matematycznej formule eliminowania ryzyka, doprowadził do strat o rozmiarze szacowanym na bilion dolarów43. Każde działanie konfrontowane jest jednak nie tylko z ryzykiem, ale i z n i e p e w n o ś c i ą. Zasadniczy problem polega więc nie na tym, że mając świadomość negatywnych konsekwencji podejmowanych akcji, powinniśmy przygotować się na radzenie sobie z nimi, ale raczej na tym, że nie mamy żadnych sposobów przeciwdziałania przyszłym negatywnym efektom naszych posunięć, ponieważ nie wiadomo w ogóle, jakie te efekty będą. Prawo niezaplanowanych, niepożądanych i nieuświadamianych konsekwencji działa zarówno w polityce, jak i w gospodarce; zdemontowało już w dawniejszej oraz współczesnej historii niejeden reżim. Nie sposób przed nim uciec, a w każdym razie tak wynika z naszej obecnej wiedzy na temat świata nie tylko społecznego, ale przede wszystkim f zycznego.

Ze względu na chociażby ten czynnik (neo)liberalny status quo w końcu upadnie. Kapitalizm skończy się, tak jak skończyły się wszystkie poprzedzające go formacje społeczno-polityczne. To , co przyjdzie później, może być jednak o wiele gorsze. Postęp nie jest koniecznym prawem historii. Znamy wiele przypadków, kiedy wielkie cywilizacje upadały, a ich osiągnięcia szły w zapomnienie. Nie zastępował ich żaden bardziej sprawiedli-42 Zob. U. Beck, Społeczeństwo ryzyka. W drodze do innej nowoczesności, tłum. S. Cieśla, Warszawa 2002.

43 Na ten temat zob. m.in. P. Coy, S. Wooley, Failed Wizards of Wall Street, „Business Week” 21.09.1998 oraz dokument f lmowy Sarah Holt i Malcoma Clarka Trillion Dollar Bet wyprodukowany przez PBS.


Wstęp 29

wy, wyraf nowany i lepszy ustrój, ale raczej chaos lub despotyzm. Optymizm dziejowy Marksa nie ma więc żadnego merytorycznego uzasadnienia i według jego własnych standardów myślenia naukowego powinien być odrzucony. O wiele bliższy prawdy jest Immanuel Wallerstein, kiedy komentując możliwy koniec świata, pisze: „Uprzywilejowani będą próbować stworzyć nowy rodzaj historycznego systemu, który będzie oparty na nierówności, hierarchiczny i stabilny. Mają przewagę w postaci władzy, pieniędzy i informacji do dyspozycji. Niechybnie sięgną po coś pomysłowego i możliwego do realizacji [podkreślenie - J.S.]”44. Z dzisiejszej perspektywy słowa te - napisane w połowie lat 90. - brzmią jak zapowiedź „globalnej wojny z terrorem”, będącej próbą dalszego narzucania globalnych reguł gry przez najbardziej uprzy-wilejowanego gracza45. Nie jest wykluczone, że zamiast większej wolności, upadek (neo)liberalnego status quo przyniesienie większe zniewolenie: rosnącą militaryzację ładu światowego, mnożące się wojny, zmniejszenie znaczenia instytucji międzynarodowych, zawężenie pola wolności indywidualnej i postępującą degradację środowiska. Właśnie dlatego warto ćwiczyć wyobraźnię i podejmując próby krytycznej analizy współczesności, budować jednocześnie utopijne wizje przyszłości. Gdyby historyczny determinizm był prawdą, moglibyśmy spokojnie siedzieć i czekać, aż kapitalizm wywróci się pod naporem własnych wewnętrznych sprzeczności, a z jego ruin spontanicznie zrodzi się lepszy świat. Nie wierzę, aby tak miało być, i dlatego wydaje mi się, że warto analizować rozmaite możliwości i szukać rozwiązań maksymalizujących równość oraz demokrację, nawet jeśli liczne autorytety twierdzą, że dla status quo nie ma alternatywy. Jeśli z kryzysu ma zrodzić się coś lepszego, będzie to tylko to, co wymyślimy. Dlatego też ostatni rozdział książki poświęcam przedstawieniu wizji dalszej demokratyzacji, która byłaby pełną realizacją ideałów leżących u podstaw demokracji jako formy organizacji zbiorowego działania i podejmowania decyzji.

44 I. Wallerstein, Koniec świata jaki znamy, tłum. M. Bilewicz, A.W. Jelonek, K.Tyszka, Warszawa 2004, s. 193.

45 Nie jest to bynajmniej teoria spiskowa. Cel ten został zdef niowany otwarcie w projekcie „New American Century”, zakładającym, że - poprzez rozbudowę siły militarnej - USA zdołają nadal kształtować ład światowy. Pod projektem tym w 1997 r. podpisali się m.in. architekci „wojny z terrorem”: Donald Rumsfeld, Dick Chaney i Paul Wolfowitz, zob. http://www.newamericancentury.org/. Krytyczna analiza znajduje się w Wikipedii: http://en.wikipedia.org/wiki/Project_for_the_New_American_Century


Creative Commons License Prawa do treści książki "Ciesz się późny wnuku! Kolonializm, globalizacja i demokracja radykalna." posiada Jan Sowa. Książka jest dostępna na licencji Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 Polska.