36 Rozdział i

mieszkańców. Możliwości głosowania nie miały zarówno kobiety, jak i niewolnicy oraz metojkowie, czyli obcokrajowcy posiadający prawo pobytu w polis, ale pozbawieni uprawnień politycznych. System taki da się nazwać „władzą ludu” tylko przy bardzo zawężającej def nicji ludu. Z szacunków, których dokonać można na podstawie danych demograf cznych, wynika, że obywatele stanowili grupę liczącą od 10 do 15% wszystkich mieszkańców. Dzisiaj podobny sposób organizacji życia politycznego, z góry zakładający istnienie grup, które są przedmiotem władzy, nie stanowiąc jednak jej podmiotu, nie byłby przez nikogo nazwany demokracją, zwłaszcza jeśli grupy te obejmowałyby większość społeczeństwa. Dla starożytnych podobna sytuacja nie stanowiła problemu, ponieważ uważali, że demokracja może istnieć jedynie wśród ludzi równych sobie. Kobiety nie miały statusu równego mężczyznom, były więc wykluczone ze wspólnoty politycznej. Również metojkowie nie byli równi obywatelom. Niewolnicy nie posiadali wolności, a więc czegoś absolutnie podstawowego dla udziału w życiu publicznym. Grecy nie dostrzegali problemu błędnego koła, jaki generuje podobne myślenie: wspólnota pozbawia pewne jednostki wolności bez zasięgania ich opinii na ten temat, a nie zasięga opinii, ponieważ nie są one wolne. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy w przekonaniu starożytnych wolność i niewola były faktami społecznymi, czy też pewnym stanem naturalnym. To oczywiste i podstawowe dla nas rozróżnienie nie funkcjonowało wówczas w tak prosty sposób. Natura była uspołeczniona, a społeczeństwo stanowiło część natury. Arystoteles twierdził, co prawda, że niektórzy ludzie są niewolnikami z natury i że dla takich ludzi stan niewoli jest „zarówno pożyteczny, jak i sprawiedliwy”5, jednak i on, i jego rodacy uważali, iż człowiek może być wolny tylko i wyłącznie w obrębie polis6, niewolnicy pochodzili natomiast z części świata, w których podobny system organizacji politycznej nie istniał – z Persji, Bliskiego Wschodu czy Afryki. Wolność i niewola były więc determinowane przez system organizacji społecznej, ale nie ten, w którym człowiek akurat się znajdował, ale ten, z którego się wywodził i który go ukształtował. Zniewolenie obcych było naturalną konsekwencją ich urodzenia. Wprowadzenie równości między obywatelami i resztą Grecy uznaliby za naruszenie właściwego porządku rzeczy i niesprawiedliwość. Arystoteles poświęcił rozważaniom o sprawie-

5 Arystoteles, Polityka, tłum. K. Leśniak, Warszawa 1964, ks. i 15, 1255a.

6 Zob. tamże, ks. i 15, 1253a i 1275a.


Od uczestnictwa do reprezentacji 37

dliwości całą księgę v Etyki nikomachejskiej, gdzie pisze między innymi, że sprawiedliwość polega na „równym traktowaniu tych, którzy są równi”, natomiast równe traktowanie nierównych jest niesprawiedliwością7.

Druga ważna różnica: demokracja ateńska była systemem politycznym o bardzo wysokim stopniu partycypacji obywateli w życiu publicznym. W cytowanej już słynnej mowie pogrzebowej Perykles stwierdza, że „u nas ci sami ludzie, którzy zajmują się sprawami państwa, zajmują się także swymi osobistymi, a ci, którzy ograniczają się tylko do swego rzemiosła, znają się także na polityce. Jesteśmy narodem, który jednostkę nieinteresującą się życiem państwa uważa nie za bierną, ale za nieużyteczną [podkreślenie - J.S.]”8. Grecy nie traktowali udziału w rządzeniu państwem jako przywileju dostępnego wybranej elicie, ale uznawali go za prawo i obowiązek każdego obywatela. Nie chodziło tu jednak o spełnianie zobowiązań wobec wspólnoty, za jakie dzisiaj uznaje się uczestnictwo w wyborach, uzasadniane przez odwołanie do patriotyzmu. Grecy zdawali sobie sprawę z roli, jaką odgrywa wspólnota, ich perspektywę polityczną cechował jednak istotny indywidualizm. Człowiek winien interesować się losami państwa, ponieważ tylko w ten sposób może osiągnąć pełną samorealizację. Ten, kto nie bierze udziału w rządzeniu, i tak musi podporządkowywać się decyzjom podjętym przez innych. Staje się zatem przedmiotem władzy, nie będąc jej podmiotem. Dla Greków bardzo ważnym ideałem była natomiast autarkia, czyli rodzaj autonomii, samowystarczalności i niezależności od wpływów zewnętrznych. Demokratyczne państwo było najwyższą realizacją tego ideału zarówno na poziomie politycznym, jak i etycznym. Arystoteles pisał: „Pełna w końcu wspólnota stworzona z większej liczby gmin wiejskich, która niejako już osiągnęła kres wszechstronnej samowystarczalności, jest państwem [podkreślenie - J.S.]”9. Autarkia państwa nie była ostatecznym celem samym w sobie i miała stworzyć dla obywateli pole dla „pięknych czynów ludzkich” (kalokaga-thía)10. Każda jednostka była więc zobowiązana do uczestnictwa w życiu publicznym w imię swojej własnej pełnej realizacji.

7 Zob. Arystoteles, Etyka nikomachejska, przeł., oprac. i wstępem poprzedziła D. Gromska, Warszawa 1956, ks. v.

8 Zob. Tukidydes, Wojna peloponeska, dz. cyt., II 37; mowa Peryklesa.

9 Arystoteles, Polityka, dz. cyt., ks. i 15, 1252b.

10 Zob. tamże, ks. III 6, 1280b.


Creative Commons License Prawa do treści książki "Ciesz się późny wnuku! Kolonializm, globalizacja i demokracja radykalna." posiada Jan Sowa. Książka jest dostępna na licencji Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 Polska.