8

bardzo niewygodne, gdyż, w odróżnieniu od dzisiejszych naszych odczuć w tej mierze, to wcale nie płaszczyzna geograficzna, ani obserwacje z zakresu etnografii stanowiły najważniejszą dziedzinę, gdzie sarmaci szukali zetknięcia z „obcością". Wszystko natomiast wskazuje na to, że płaszczyzną tą była historia - możliwość „wejścia" w dzieje wielkich mocarstw, podążanie szlakami wędrówek ludów, „dziedziczenie" po wielkich dynastiach, możliwie tych najbardziej starożytnych. Z drugiej strony wahałbym się go nazwać po prostu „historycznym", gdyż sarmaci rzeczywiście pokonywali nieraz olbrzymie odległości geograficzne (rzadziej czynili to siłą tylko swojej wyobraźni), aby odnaleźć owe wejścia do labiryntu wielkiej historii. Przeżycie egzotyzmu wiązało się więc nierozerwalnie również z przemieszczaniem w przestrzeni i było pochodnym ich spontanicznej ciekawości świata. Nie faworyzowano pod tym względem jakiś określonych krain. To iż w niniejszej pracy dominować będzie zdecydowanie egzotyka orientu tureckiego jest wynikiem konkretnej sytuacji geopolitycznej, a nie zamknięciem się na inne możliwości wyboru. A że one istniały - świadczy chociażby o tym opis stepów pomiędzy Morzem Azowskim i Kaspijskim w relacji Andrzeja Taranowskiego. Do owego przekonania, iż kulturowej „obcości" z równym powodzeniem można szukać na Północy, jak na Wschodzie czy Południu, przyczynił się niewątpliwie wpływ tradycji antycznej, stanowiącej niekwestionowany autorytet w całej dobie staropolskiej. Szczególnie ważna tu była literatura rzymska, w której obok na przykład egzotyki pustyni libijskiej {Pharsalia Lukana), tak wyraziście, może nawet wbrew realiom klimatycznym, zaistniała wersja egzotyzmu mroźnej Północy. Zawdzięczamy to Owidiuszowi i jego Tristiom. Zesłany przez Oktawiana Augusta w 8 roku n.e. u szczytu sławy do Tomi (Konstanca nad Morzem Czarnym) - dziś nie wiemy już dokładnie właściwie za co, próbujemy snuć co najwyżej różne domysły - pomimo głębokiego rozgoryczenia i poczucia klęski życiowej, on, człowiek Południa, potrafił jak nikt inny otworzyć się na „obce" sobie, surowe piękno egzotyki Północy, świata Scytów i Getów. Wspaniałe, o olbrzymim ładunku liryzmu obrazy wiecznych (nie topniejących jakoby nawet w lecie) skrzących w słońcu śnieżnych zasp, lodowych mostów po których „woły sarmackie wózek barbarzyński wloką", wygląd mieszkańców szczelnie zawiniętych w futra i szuby, którym sople wiszą z włosów i „szmelcowne od szronu połyskują brody" - a także wyznanie poety, iż widział dziw: jeszcze żywe, zrośnięte z lodem ryby {Żal X ks. III), ale także i wiosny „wybuchającej" nagle w tamtych stronach z niezwykłą siłą {Żal XII ks. III), obserwacje natury etnograficznej, dotyczące życia materialnego i obyczajów Getów {Żal VII ks. V) - to wszystko owego „otwarcia" dowodzi wyraziście i przekonująco. Jak się wydaje również kultura staropolska pomna była owej daleko posuniętej elastyczności i względności w lokowaniu geograficznym obszarów przeżycia egzotyzmu. Ów szeroki „horyzont" staro-


9

polskiej penetracji dobrze uzmysławia Epitaphium Cretcovii Jana Kochanowskiego, gdzie granicę wschodnią wyznacza Ganges, południową Nil, północną Dniepr a zachodnią Ren.4 Być może nieograniczoność i elastyczność właściwa wyobrażeniom społeczeństwa doby staropolskiej wynikała ze świadomości, iż oni sami, sarmaci i ich kultura, postrzegani byli częstokroć z punktu widzenia Zachodu jako egzotyczni właśnie. Przypomnijmy, że słynna manufaktura miśnieńska długo wypuszczała w świat, obok porcelany naśladującej produkty chińskie czy japońskie, także farfurkowe figurki polskich szlachciców przy karabelach. Nie łudźmy się, ta postawa dotrwała również i do naszego, XX wieku. Jeszcze w wydanej w 1943 roku książce L'exotisme dans la peinture francaise du XVIIIe siècle Andrée Maubert dokładnie na tych samych prawach co „chinoiseries" i „turqueries" potraktował też „egzotykę polską" (co prawda również rosyjską, saksońską i hiszpańską). Omówił ją na przykładzie obrazów i grafiki Jana Piotra Norblina, wskazując jednak na kontynuację u Michałowskiego, Kossaka, Brandta, Gierymskiego i Chełmońskiego. Otóż francuski badacz jako egzotyczną potraktował tematykę wiejską, w tym w szczególności Norblinowskie przedstawienia festynów wieśniaczych, modnych w całym wieku XVIII, doskonale nam znanych, których my nigdy przecież jako egzotycznych byśmy nie potraktowali.5

*

W podtytule niniejszej pracy zostało użyte określenie: „wybrane problemy", co może sugerować niejednakowe potraktowanie różnych obszarów pola badawczego pod względem szczegółowości opisu. Należy się chyba zatem wyjaśnienie. Początkowo, w pierwotnym zamiarze piszącego leżało ograniczenie pola obserwacji do barokowej poezji, przy czym na równych prawach zostały potraktowane zarówno te teksty, które są zapisem autentycznych przeżyć związanych z zetknięciem się z „obcymi" krainami i kulturami, jak i te, które egzotyczności szukały jedynie mocą artystycznej wyobraźni, bez żadnego przemieszczania się w przestrzeni. Rychło jednak okazało się, że tak powstały obraz nie tylko raziłby swoją fragmentarycznością, ale co gorsza podstawowe wątki ideowe i estetyczne, na których nam najbardziej zależy, uległyby niezrozumiałemu przerwaniu lub ich pokazanie w ogóle nie byłoby możliwe. Chcąc nie chcąc włączenie całościowego kontekstu piśmiennictwa i kultury staropolskiej okazało się konieczne - przy czym

4 Myślę, że w tych nazwach geograficznych należy widzieć raczej zakres potencjalnych możliwości niż rzeczywiste miejsce pobytu Erazma Kretkowskiego, o którym wiemy jedynie, że był w Turcji w 1538 roku.

5 Por. A. Maubert, L 'exotisme dans la peinture francaise du XVIIIe siècle, Paris 1943, szczególnie s. 132-134.


Creative Commons License Prawa do treści książki "Egzotyzm w literaturze staropolskiej : wybrane problemy" posiada Marek Prejs. Książka jest dostępna na licencji Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne 3.0 Polska.