Wstęp
Niełatwo jest jednoznacznie rozstrzygnąć, co naprawdę było odbierane i artykułowane jako egzotyczne przez społeczeństwo doby staropolskiej. Egzotyzm to kulturowe odczucie „obcości". W języku greckim eksotikos oznacza po prostu „obcego". Jednakże w polu skojarzeniowym odczucie to nigdy nie występuje samo, ale zawsze w uwikłaniu. Najczęściej towarzyszy mu przeświadczenie, że to co „obce" jest jednocześnie niezwykłe, oryginalne, sprzeczne z przyjętymi normami, często dziwne czy dziwaczne, a niekiedy wręcz monstrualne czy potworne. Prowadzi to wprost do kategorii „bizarre". To dwa bieguny tego samego zjawiska i nie ma nawet możliwości, aby mówiąc o jednym, nie mówić jednocześnie o drugim. W niniejszej pracy termin „egzotyzm" obejmuje znacznie szerszy zakres znaczeniowy, niż przydzielił mu Andrzej Stoff w swojej wartościowej, porządkującej propozycji, mającej za zadanie rozdzielenie „egzotyzmu" od „egzotyki" i od „egzotyczności".1 Piszący te słowa nie zna jednak sposobu, jak praktycznie, na
Propozycja Andrzeja Stoffa w ogólnym zarysie wygląda w sposób następujący: „Egzotyka, wstępnie rzecz ujmując, jest obszarem rzeczywistości odczuwanym jako zdecydowanie odmienny od terytorium kulturowo własnego. Jej substratem jest rzeczywistość fizyczna. Egzotyzm jest kategorią literacką, sposobem transponowania rzeczywistości w świat przedstawiony utworu literackiego. Substratem egzotyzmu jest w ostatecznym wymiarze językowe tworzywo dzieła. Egzotyczność jest kategorią psychologiczną oznaczającą szczególne nacechowanie odbioru świata, jak również rzeczywistości przedstawionej utworów literackich. Jej substratem są dyspozycje, potrzeby psychiczne i wyobrażenia człowieka." (A. Stoff, Egzotyka, egzotyzm, egzotyczność. Próba rozgraniczenia pojęć. w: Studia z teorii literatury i poetyki historycznej, Lublin 1997, s. 218.)
Odnoszę wrażenie, że badacz w sposób klarowny i logiczny rzeczywiście porozdzielał pojęcia, natomiast sama „materia", zmienna i nieuchwytna w przypadku egzotyzmu jak mitologiczny Prote-usz, nie bardzo się chciała takim zabiegom poddać. Z tego też względu nie potępiałbym całkowicie, jak Andrzej Stoff (patrz przypis 1 do jego rozprawy), książki Andrzeja Banacha (A. Banach, O potrzebie egzotyzmu, Kraków 1980). Rzeczywiście razi ona „artystycznym nieładem" pojęciowym i metodologicznym, jednak w momencie, gdy się ukazała, spełniła bardzo ważną i pożyteczną rolę. Uświadomiła nam wszystkim, iż egzotyzm jest czymś znacznie głębszym, niż tylko kolekcjonowaniem orientalnych rekwizytów.