6

materiale danej epoki, rozdzielić „sposób transponowania rzeczywistości w świat przedstawiony utworu" (wg. Stoffa: „egzotyzm") od „dyspozycji, potrzeby psychicznej" („egzotyczność"), bo ta ostatnia zaistnieje tylko wtedy, jako fakt kulturowy oczywiście, jeżeli znajdzie „sposób transponowania". W innym wypadku po prostu nic o niej byśmy nie wiedzieli. Podobnie także nie widzę możliwości oderwania egzotyzmu od materialnego podłoża, którym się żywi („egzotyka"), bo to, aczkolwiek konieczne, samo w sobie jest neutralne i tylko z pewnego punktu odniesienia (poprzez cały system oczekiwań i pożądań) odczytane zostaje jako egzotyczne. „Nie istnieją kraje egzotyczne w sensie geograficznym...", jak sam słusznie zauważył Andrzej Stoff2, a co już bardzo dawno temu uświadomił ludzkości Owidiusz swoimi Tristiami - o czym za chwilę. W niniejszej pracy przez egzotyzm rozumieć będziemy więc całościową postawę ludzi doby staropolskiej, pamiętając jednak o tym, że nie istnieje ona jako byt samodzielny, w oderwaniu od konwencji kulturowych, w których szuka możliwości artykulacji, jak i niemożliwa jest bez podłoża materialnego, bo to zapewnia jej dopiero rację bytu. Te właśnie kulturowo wyartykułowane (nie tylko w literaturze) modele przeżycia „obcości" stanowią przedmiot zainteresowania niniejszej książki.

Toteż nie ma ona ambicji całościowego oglądu wszystkich zapożyczeń, nawiązań czy naśladownictw wiążących naszą kulturę z dziedzictwem Azji, Afryki czy Ameryki. Istniejące prace Tadeusza Mańkowskiego, Bohdana Baranowskiego, Tadeusza Chrzanowskiego, Barbary Majewskiej, Jana Reychmana, Janusza Tazbira, by wymienić te najważniejsze, aczkolwiek wymagają jeszcze pewnych uzupełnień, zasadniczo dobrze spełniają swą funkcję i nie ma sensu dublować wysiłku znakomitych badaczy.3 My zresztą będziemy próbowali pytać się przede wszystkim o człowieka - co czuł i czego pragnął, a dopiero w drugiej kolejności interesować nas będą konkretne motywy i wątki, które rzecz jasna poddane zostały daleko idącej selekcji.

Każde kulturowe odczuwanie „obcości" pociąga za sobą jeżeli już nie próbę całkowitej asymilacji to przynajmniej częściowego oswojenia i uzgodnienia z ka-

2 A. Stoff, op. cit., s. 219.

3 T. Mańkowski, Sztuka Islamu w Polsce w XVII i XVIII wieku, Kraków 1935; idem, Orient w polskiej kulturze artystycznej, Wrocław 1959; B. Baranowski, Znajomość Wschodu w dawnej Polsce do XVIII wieku, Łódź 1950; T. Chrzanowski, Orient i orientalizm w kulturze staropolskiej, w: Orient i orientalizm w sztuce, Warszawa 1986; B. Majewska, [hasło:] Orientalne inspiracje literatury, w: Słownik literatury staropolskiej, red. T. Michałowska przy udziale B. Otwinowskiej i E. Sarno-wskiej-Temeriusz, Wrocław 1990; J. Reychman, Życie polskie w Stambule w XVIII wieku, Warszawa 1959; idem, Orient w kulturze polskiego Oświecenia, Wrocław 1964; J. Tazbir, Rzeczpospolita szlachecka wobec wielkich odkryć, Warszawa 1973; idem, Moda na chińszczyznę w Polsce XVIII w., „Biuletyn Historii Sztuki i Kultury", R. 11, nr 3/4; idem, Moda na chińszczyznę w Europie XVIII wieku, „Przegląd Orientalistyczny" 1998, nr 3^t (187-188).


7

tegoriami uznawanymi za „bliskie". W naszym przypadku dzieje się tak zarówno z perspektywy sarmackiej swojszczyzny jak i ogólnoeuropejskiego poczucia pewnej jedności kultury chrześcijańskiej, łacińskiej o śródziemnomorskim rodowodzie. Pojęcie cudzoziemszczyzny w odniesieniu do wzorca zachodnioeuropejskiego nie doprowadziło bowiem nigdy do zatraty poczucia owej fundamentalnej wspólnoty odczuwanej właśnie w momencie konfrontacji z egzotycznością.

Ta daleko posunięta elastyczność samej granicy w kulturowym przeżywaniu „bliskości" i „obcości" jest właściwa zresztą nie tylko sarmatyzmowi; pojawia się także w siedemnasto i osiemnastowiecznej kulturze zachodnioeuropejskiej. W przypadku ówczesnej Polski mamy jednak do czynienia z jeszcze jedną komplikacją. Otóż egzotyzm napływał do nas dwoma jakby różnymi kanałami, obsługując początkowo odmienne sfery społecznej świadomości i przeżyć artystycznych. Pierwsza droga, początkowo zdecydowanie najważniejsza, to strefa bezpośredniego kontaktu, współbycie lub bliskie sąsiedztwo. W obrębie Rzeczypospolitej znalazły się bowiem rozległe obszary kultury prawosławnej i cerkiewnej, coraz silniej wyciskające swe piętno na sztuce sarmackiej; z kolei liczne wojny i kontakty dyplomatyczne i handlowe z Tatarami i Turcją zbliżały do nas świat islamu. Ów egzotyzm nie był jakąś pożyczką, lecz geopolityczną, ekonomiczną i kulturową realnością, odczuwaną bardzo głęboko przez społeczeństwo staropolskie. Z drugiej strony jednak napływały do nas pewne elementy egzotyczne za pośrednictwem i w redakcji zachodnioeuropejskiej, głównie zresztą poprzez wzorniki stylów sztuki zdobniczej, międzynarodowego gotyku, manieryzmu i rokoka. Był to egzotyzm specyficznie wyselekcjonowany, pojmowany jako estetyczna gra, zabawa, co nie oznaczało bynajmniej, że nie bywał nośnikiem znacznie głębszych idei. Powyższa dwoistość, właściwa dla całej doby staropolskiej, występuje także w okresie późnego baroku. Jednakże w pierwszej połowie XVIII wieku następują znamienne pod tym względem przesunięcia. O ile w wiekach XVI i XVII egzotyzm przejmowany z zachodu Europy występuje sporadycznie, obsługując bardzo wąskie zakresy kultury, to w tym okresie obszar jego penetracji znacznie się rozszerza, tak że dochodzi do jakby wyrównania proporcji w zestawieniu z orientalizmem bliskiego sąsiedztwa świata islamu. Poza tym egzotyzm rokoka zaczyna być niekiedy nośnikiem pewnych programów ideologicznych, na przykład wątku misyjnego w ówczesnym Kościele katolickim.

Przedmiotem naszego zainteresowania będzie egzotyzm „geograficzny", bo o innym, w rodzaju modnych teraz: „egzotyzmu wizji narkotycznych", czy nawet „egzotyzmu zamkniętych środowisk", niedorzecznością byłoby w przypadku doby staropolskiej nawet próbować rozważać. Musimy go tak nazwać, choć to


Creative Commons License Prawa do treści książki "Egzotyzm w literaturze staropolskiej : wybrane problemy" posiada Marek Prejs. Książka jest dostępna na licencji Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne 3.0 Polska.