16

Nawet stosunkowo umiarkowany Gianlorenzo Bernini ponad doskonałość klasycznego piękna przedłożył teorię afektów, wywiedzioną ze swoiście przez siebie zinterpretowanej Retoryki Arystotelesa, co w efekcie prowadziło do świadomej deformacji proporcji ciała ludzkiego i posługiwania się na szeroką skalę efektami iluzjonistycznymi. Według Giulia Carla Argana, barokowa interpretacja Retoryki Stagiryty jest kluczem do zrozumienia wysiłków artystycznych wielu architektów, malarzy czy rzeźbiarzy tego okresu i przypadek Berniniego nie jest bynajmniej odosobniony.10 Nic więc dziwnego, że nazwę epoki zwykliśmy wyprowadzać od „barroco" - portugalskiej nazwy perły o nieregularnych kształtach czy też być może od łacińskiego określenia niepoprawnego sylogizmu. I w jednym i w drugim przypadku kojarzy się to z nieregularnościąi dziwacznością co ma wymiar, jak widzimy, bynajmniej nie tylko symboliczny. Najbardziej jednak typowe są dla estetyki XVII wieku postulaty głoszące potrzebę nowości, szukania wciąż nowych rodzajów piękna, dążność do zmiany zastałych gustów, porzucenia schematów na rzecz daleko posuniętej indywidualnej elastyczności. Pojawiają się głównie we Francji i Anglii - Włochy pomału tracą swe znaczenie jako ojczyzna awangardowych tendencji. Pierre Nicole, wykładowca literatury i filozofii w jansenistycz-nym Port-Royal, człowiek wychowany w tradycji klasycznej, musiał zakładać, że piękno polega na harmonii. Znał jednak naturę człowieka, a ta przecież dąży do ciągłej zmiany. Potrzebujemy zatem nie tylko harmonii, ale także, dla odmiany, odpowiednio dawkowanego fałszu, zgrzytu. Ową znajomość ludzkiej psychiki posiedli według niego wytrawni kompozytorzy, odpowiednio posługujący się dysonansem:

„Siła naszego umysłu sprzeciwia się zbyt długiej bezczynności, a nasza słabość nie pozwala, by był ciągle w napięciu. Stąd pochodzi, że ta sama rzecz nie może się zawsze podobać. Stąd pochodzi, że w muzyce ucha naszego nie zadowala miara zbyt doskonała i przeto muzycy wprowadzili tony fałszywe, które nazywają dysonansami."11

W tym samym czasie, w połowie wieku, Thomas Hobbes, reprezentant kierunku mechanistycznego w ówczesnej myśli filozoficznej, na płaszczyźnie estetyki widział potrzebę daleko posuniętej emocjonalnosci. To namiętność, wyobraźnia, a nie umysł, jak chciał tego Nicole, są najważniejsze w naszym przeżywaniu sztuki. Ale i one, co ciekawe, również mają za zadanie, silą swej kreatywności, zaspokajać naszą potrzebę nowości. Bo to my sami każdorazowo ustanawiamy co jest

10 Por. G. C. Argan, L 'Europę des capitales 1600-1700, Lausanne 1964, szczególnie rozdziały: Imagination et illusion, Rhetoriąue et classicisme, Rhetoriąue et architecture.

11 W. Tatarkiewicz, op. cit., s. 348.

12 Por. tamże , s. 344.


17

pięknem, a co brzydotą, my sami o tym decydujemy, w zależności od całego splotu towarzyszących okoliczności. Benedykt Spinoza w swych listach zilustrował to odwołując się do działania mikroskopu:

„Otóż piękno, czcigodny Panie, to nie tyle jakość oglądanego przedmiotu, ile efekt, który powstaje u oglądającego przedmiot człowieka. Gdyby wzrok nasz miał bliższy lub dalszy zasięg, niż to faktycznie ma miejsce, albo gdyby konstytucja nasza była innego rodzaju, to rzeczy, które teraz zdają się nam piękne, przedstawiałyby się jako brzydkie, brzydkie natomiast - jako piękne. Najpiękniejsza dłoń oglądana przez mikroskop wyda się czymś ohydnym."13

Ów relatywizm, widziany początkowo przede wszystkim na płaszczyźnie indywidualnej i psychologicznej, w drugiej połowie XVII wieku nabiera także wymiaru kulturowego i socjologicznego. Również uzus, tradycja własnej kultury, czy grupy społecznej, decyduje, że coś uznajemy za piękne, a coś za brzydkie. Bynajmniej wcale nie rozum. Najtrafniej wyraził to chyba budowniczy Luwru - Cla-ude Perrault. Pisał:

„Są nawet w architekturze formy, które rozumowi i zdrowemu rozsądkowi powinny wydać się brzydkie i rażące, a które przyzwyczajenie uczyniło znośnymi."14

To dość zaskakujące stanowisko, jak na akademika i twórcę architektury klasycy-stycznej. Trzeba jednak pamiętać, że zaczął się czas wielkich przemian, ów „kryzys świadomości europejskiej lat 1680-1715", jak go nazwał Paul Hazard15, podczas którego Europa, uświadamiając sobie istnienie innych kultur, głównie Bliskiego i Dalekiego Wschodu, musiała się pogodzić z całkowitą względnością swoich własnych norm, dotąd uznawanych za jedyne. O skutkach tego powiemy szerzej w następnych rozdziałach. Tutaj przypomnijmy, że brat znakomitego architekta, znany pisarz, Charles, w nieco późniejszej Parallele des anciens et des modernes (1692) zasadę relatywizmu kulturowego, również na przykładzie architektury, głosił już z całą otwartością na tej podstawie wyróżniając dwie odmiany piękna - uniwersalne, wywodzące się ze świata natury i drugie kształtowane przez cywilizacyjne konwencje:

„Różnorodność proporcji we wszystkich porządkach architektury wskazuje, że są one dowolne i że ich piękno ma podstawę jedynie w konwencji ludzkiej i przyzwyczajeniu. Aby lepiej wyjaśnić

13 Tamże, s. 352.

14 Tamże s. 391.

5 P. Hazard, Kryzys świadomości europejskiej 1680-1715, tłum. J. Lalewicz, A. Siemek, Warszawa 1974, passim.


Creative Commons License Prawa do treści książki "Egzotyzm w literaturze staropolskiej : wybrane problemy" posiada Marek Prejs. Książka jest dostępna na licencji Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne 3.0 Polska.