Co więcej, sam czas jako taki, wyrażający się w tempie przeprowadzanych zmian, stał się obiektem walki politycznej.
Socjologowie i publicyści wskazywali na zjawiska „trwania w oczekiwaniu", „wielkiego czekania", na „postawy oczekiwania", „dążenia do przeczekania", charakteryzujące reakcje jednostek, zbiorowości, instytucji na reformy gospodarcze 1990 roku (Kolarska-Bobińska, 1990; Paradowska, 1990; Rykowski, 1990; Staniszkis, 1990). Odwołując się do pewnej koncepcji z socjologii czasu 7 można by społeczeństwo polskie tego okresu, tzn. przełomu 1989-1990 określić mianem społeczeństwa czekającego8, które żyje w poczuciu zawieszenia, tymczasowości, stanu przejściowego, z obawami wobec niejasnej i niepewnej przyszłości, ale i z pewną nadzieją na zmianę. Ta charakterystyka nie odnosi się tylko do okresu ostatniego; orientacja „na przeczekanie", bierne postawy czekania, poczucie tymczasowości i rezygnacja z myślenia zorientowanego w przyszłość są trwalszym elementem systemów wartości, świadomości społecznej i stylu życia społczeństwa polskiego, są głębiej zakorzenione w doświadczeniach ostatniego półwiecza. Ukazanie tego kompleksu zjawisk, ich przemian i ciągłości jest jednym z celów mojej pracy.
Charakterystyczną cechą świadomości społecznej Polaków w dłuższym przedziale czasu jest orientacja prezentystyczna; żyją oni w „kulturze teraźniejszości" ze wszystkimi konsekwencjami tej sytuacji w różnych dziedzinach życia społecznego: w sferze stosunków między ludźmi, w sposobie wartościowania rzeczywistości. Jedną z takich konsekwencji jest odnotowywana Powszechnie potrzeba sacrum. W sytuacji wszechogarniającej, nieustruktura-lizowanej, zmiennej teraźniejszości zaznacza się bardzo wyraźnie potrzeba święta, czasu niezwykłego, który dostarczałby punktów czasowego uporządkowania.
Pulacjami przeszłością i przyszłością przez najprzeróżniejsze partie, to również fascynujący temat dla chronosocjologa.
7 Określenia waiting culture w stosunku do instytucji medycznych i relacji lekarz - pacjent, używa Ronald Frankenberg (1988).
8 To metaforyczne i sugestywne określenie ma pewną wadę: wydaje się wyrażać dążenie do objęcia tym terminem całego społeczeństwa. By uniknąć nieporozumień wyjaśniam, iż terminu „społeczeństwo czekające" używam nie empirycznie, lecz modelowo, dla określenia pewnego typu mentalności i zachowań, niewątpliwie obecnych w społeczeństwie polskim i niewątpliwie wartych uwagi badaczy zjawisk społecznych. Nie wypowiadam się natomiast na temat zasięgu tych, jak i innych zjawisk temporalnych, gdyż nie mam odpowiednich danych empirycznych. Terminu „społeczeństwo czekające" używam analogicznie, jak używa się dziś dla określenia zupełnie innych zjawisk terminu „społeczeństwo obywatelskie". Gdyby spróbować jakkolwiek liczyć być może okazałoby się, że liczniejsze jest dziś w Polsce „społeczeństwo czekające" niż „społeczeństwo obywatelskie".
15