Nauki polityczne a socjologia 13
To nie przypadek. Przyczyn szczególnej pozycji nauk politycznych wśród innych nauk społecznych należy upatrywać przede wszystkim w sposobie powołania ich do życia. Kiedy w latach 1963-69 zaczęto wprowadzać nauki polityczne jako przedmiot obowiązkowy dla wszystkich polskich studentów, w kraju nie było profesjonalnych politologów. Pierwsze kierunki nauk politycznych otwarto w 1967 roku, co oznacza, że pierwsi absolwenci opuścili dopiero uniwersytety w 1971. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w 1985 roku mieliśmy w kraju 630 wykładowców nauk politycznych, znaczy to, że jeszcze dzisiaj nauk politycznych nauczają czasem ludzie bez systematycznego przygotowania w dziedzinie, którą wykładają. Aby zapewnić odpowiednią liczbę wykładowców, przeprowadzono rekrutację przede wszystkim wśród prawników i „zawodowych marksistów" — wykładowców materializmu historycznego i dialektycznego. Zatrudniano również niektórych filozofów, specjalistów od stosunków międzynarodowych oraz ekonomistów. Godna uwagi natomiast była nieobecność wśród nich socjologów, mimo że — jak podkreśla jeden z wiodących przedstawicieli nauk politycznych — „socjologia iest więc najbardziej polityczną z dyscyplin wykorzystywanych w nauce o polityce" .
Miało to daleko idące konsekwencje dla dalszego rozwoju nauk politycznych w Polsce. Mechaniczne zgrupowanie przedstawicieli różnych dyscyplin nie tworzy automatycznie grupy interdyscyplinarnej. Choć trudno to dokładnie ocenić wydaje się, że nauki polityczne zdominowane były przez prawników i „zawodowych marksistów".
Przy rekrutacji personelu do instytucji zajmujących się naukami politycznymi kryteria polityczne — odpowiednia postawa ideologiczna, lojalność i pewność polityczna — były równie ważne jak kryterium profesjonalizmu. Miało to pewien dodatkowy wpływ na dobór politologów — byli tacy, których z tych względów zakwalifikowano do pracy, ale byli też tacy, których z tych właśnie względów odrzucono. W sumie oferta wydziałów i instytutów nauk politycznych nie była i nadal nie jest na tyle atrakcyjna, aby przyciągnąć najlepszych specjalistów z dziedzin wiedzy uznawanych za polityczne. Bardzo niewielu prawników, historyków, ekonomistów, filozofów i socjologów, nawet tych ze „skłonnościami politycznymi" opuszcza swoje instytuty, aby dołączyć do instytutów nauk politycznych.
Wprowadzenie obowiązkowych zajęć z nauk politycznych i utworzenie wydziałów nauk politycznych miało, obok celu dalekosiężnego związanego z funkcjami indoktryna-cyjnymi, także cel bezpośredni — wzmocnienie ideologicznej kontroli nad szkołami wyższymi. Filozofia, socjologia i ekonomia polityczna, formalnie traktowane jako „przedmioty ideologiczne" i składniki „frontu ideologicznego" raczej słabo realizowały swoje zadania. Szczególnie filozofów i socjologów często oskarżano o rewizjonizm, idealizm, obiektywizm i inne grzechy ideologiczne. Dochodziło nawet do tego, że wysokiej rangi urzędnik państwowy oskarżył całe środowisko socjologiczne o to, że są agentami imperializmu i obcych służb wywiadowczych. Różnice polityczne pomiędzy politologami a filozofami i socjologami znalazły pełen wyraz w czasie tak zwanych „wydarzeń marcowych" w 1968 roku, kiedy to w czasie strajków i zamieszek studenckich zarówno studenci jak i wykładowcy nowo powstałego Instytutu Nauk Politycznych
A. Bodnar (red.): Nauka o polityce, cyt. wyd., s. 24.