zować to podejście, musiałabym stwierdzić, iż jest to propozycja wyjaśniania zróżnicowania pewnej kategorii działań przez odwołanie się do zróżnicowania wiedzy potocznej, którego źródeł dopatruję się w odmiennych stylach poznawczych przekazywanych w trakcie nabywania języka. Wykształcenie się tych stylów byłoby wynikiem dłuższego procesu społe-czno-historycznego, zapoczątkowanego między innymi wynalezieniem pisma. Propozycja ta ma również ogólniejsze konsekwencje, pociąga bowiem za sobą konieczność rozpatrywania procesów poznawczych człowieka w perspektywie historycznej, zmieniając tym samym wymogi pod adresem psychologii i socjologii jako dyscyplin opisujących te procesy.

Przy konstruowaniu tego podejścia korzystałam z wielu koncepcji instytucjonalnie zaliczanych do socjolingwistyki, antropologii, socjologii wiedzy, psychologii i psychologii społecznej, socjologii, historii, a nawet biologii. Pomysł pracy na zasadzie „dodawania i odrzucania" już na wstępie okazał się nierealny; w większości wypadków twierdzenia i ustalenia zawarte w tych koncepcjach traktowałam jako punkt wyjścia do rozwijania swych własnych przemyśleń, w wielu punktach różniących się w sposób zasadniczy od swego pierwowzoru. Zdaję sobie sprawę, że pisząc tę książkę bardzo często zmuszona byłam opuszczać teren zagadnień dobrze sobie znanych i wkraczać w dziedziny dla mnie obce, a przecież bogate w rozliczne, bardziej szczegółowe twierdzenia. Niestety, normatywny i realizowany wzór uprawiania nauk społecznych coraz bardziej zbliża sytuację naukowców pracujących w tej dziedzinie do sytuacji sumerologów, o których wybitny znawca tej problematyki, S. N. Kramer, pisał, że „wiedzą najwięcej o czymś najmniejszym", np. o przedrostku be i bi w epoce pierwszych władców z Lagasz. Próbując wyjść poza ten wzór wystawiam się na zarzuty, że pominęłam wiele istotnych rzeczy, inne nadmiernie uprościłam lub że przyjęłam jakąś koncepcję pomijając alternatywne, nie mniej ciekawe rozwiązania. Sądzę jednak, że warto podejmować taki wysiłek i ryzykując nawet popełnienie, mam nadzieję, że drobnych błędów, próbować integrować wątki dotyczące jednego tematu, łecz rozproszone między różne subdyscypłiny.

Ta wielość źródeł, z których czerpałam pomysły teoretyczne, zaważyła na konstrukcji książki. Trzy pierwsze rozdziały zawierają prezentację elementów, z których budowane są poszczególne człony wyjaśnień teoretycznych. Rozdziały 4 i 5 stanowią próbę ich integracji, zawierają również analizę materiału empirycznego, który z jednej strony służyć ma jako

8


ilustracja rozważań teoretycznych, z drugiej zaś jest punktem wyjścia uściślenia i uszczegółowienia wątków teoretycznych. Rozdział 6 — to powrót do ogólniejszych rozważań nad związkami między językiem a działaniami.

Krótkiego komentarza wymaga ostatni rozdział. Prawdopodobnie każdy naukowiec od czasu do czasu ma ochotę, by napisać wprost to, o czym jest głęboko przekonany, a do napisania czego zniechęca go brak dowodów empirycznych. Zazwyczaj przyjmujemy wyjście połowiczne, tzn. staramy się owe przekonania przekazać pośrednio. Wybrałam tu inne rozwiązanie. Rozdział ostatni zawiera właśnie zbiór takich przekonań lub mówiąc bardziej precyzyjnie, stanowi wyraz preferencji autorki w sferze wartości wiązanych pośrednio lub bezpośrednio z problematyką funkcjonowania poznawczego człowieka. Jest to bowiem dziedzina, która wbrew pozorom budzi często namiętne spory i to nie tylko teoretyczne, wśród zaangażowanych w nią naukowców. Wydawało mi się sensowne oddzielić wartościowanie od opisu i owe wątki oceniające umieścić w osobnym rozdziale.

W tekst książki włączone zostały obszerne fragmenty artykułu „Język i wiedza potoczna w wyjaśnianiu ludzkich zachowań", pisanego przeze mnie jako wstępny szkic tej pracy. Tytuł książki zapożyczony został z pracy J. Goodye'go, szczegółowo omawianej w rozdziale 2. Należy również uprzedzić Czytelnika, że kluczowego dla tej pracy terminu Język" używam w pierwszej partii książki (rozdziały 1 - 3) w jego najbardziej potocznym rozumieniu. We wszystkich sytuacjach, gdzie niezbędna jest precyzacja jego znaczenia, pojęcie to jest uściślane przez wprowadzenie dodatkowych terminów, takich jak język mowy, język pisma, kody językowe, parole, langue itp.

Część materiałów do tej książki zebrałam dzięki stypendium International Research and Exchanges Board. Chciałabym w tym miejscu podziękować również prof. Stefanowi Nowakowi i dr. Andrzejowi Piotrowskiemu oraz tym z moich kolegów, którzy przeglądali maszynopis i swoimi uwagami przyczynili się do wprowadzenia wielu poprawek w tekście tej pracy. Szczególne podziękowania należą się Annie Gizie i Ewie Hauser. Bez rozmów z nimi książka ta w wielu miejscach miałaby inny kształt.

M. M

Warszawa, marzec 1984


Książka ma pełne prawa zastrzeżone i można ją wykorzystywać wyłącznie na zasadzie dozwolonego użytku