86wolna kultura > „piractwo" >
do programów telewizyjnych, odmawiali płacenia za coś, co sami sprzedawali. Operatorzy „napsterowali" tym samym treści nadawców, ale w sposób bardziej niegodziwy niż kiedykolwiek czynił to Napster - Napster nigdy nie pobierał opłat za treści, których wymianę umożliwiał.
Nadawcy i właściciele praw autorskich nie tracili czasu, by ukrócić tę kradzież. Dla Rosela Hyde'a, prezesa FCC, takie praktyki były pewnego rodzaju „nieuczciwą i potencjalnie destrukcyjną konkurencją"13. W upowszechnianiu telewizji kablowej można było dostrzec „interes publiczny", ale, jak zauważył Douglas Anello, główny prawnik National Asso-ciation of Broadcasters, pytając senatora Quentina Burdicka podczas swojego zeznania: „Czy kierując się interesem publicznym można używać cudzej własności?"14. Inny przedstawiciel nadawców powiedział:
Niezwykłą rzeczą w całym biznesie telewizji kablowych jest to, że jest to jedyny biznes, jaki znam, w którym za sprzedawany produkt nic się nie płaci15.
Również teraz roszczenia właścicieli praw autorskich wydawały się dosyć rozsądne:
Wszystko, czego się domagamy, jest bardzo proste - aby ludzie, którzy teraz wykorzystują naszą własność za darmo, płacili za nią. Chcemy ukrócić piractwo, a nie sądzę, aby istniało na to łagodniejsze słowo. Myślę, że pasowałyby tu słowa ostrzejsze16.
Chodziło o „gapowiczów", którzy, jak powiedział Charlton Heston, prezes Screen Actor's Guild, „pozbawiali aktorów wynagrodzenia"17.
Istniała też i druga strona medalu. Zastępca Głównego Prokuratora, Edwin Zimmerman, powiedział:
Chcemy zwrócić uwagę, czy należy się ochrona praw autorskich w ogóle. Problem w tym, czy właściciele praw autorskich, którzy