dzieje - sytuacja nie do pomyślenia w Eleusis. Stąd świadectwa, którymi dysponujemy: Klemensa, Tertuliana, Laktancjusza, Asteriusza, Psellosa, żeby wymienić tylko zacytowanych. Najobszerniejsza i obfitująca w szczegóły jest jednak relacja, którą w II wieku przekazał Lukian {Alexander sive Pseudomantis 39), demaskując niejakiego Aleksandra z Abonutejchos, fałszywego proroka, który przedstawiał siebie jako syna Asklepiosa, boga sztuki lekarskiej; ów Aleksander sam ułożył dramat misteryjny ilustrujący jego własną genealogię: trzydniowe przedstawienie rozpoczynało się od narodzin Apollina, miłosnych uścisków boga z Koronis i narodzin Asklepiosa, kończyło zaś miłosnymi uściskami Aleksandra - zarazem bohatera dramatu, jego autora i wykonawcy tej roli - i Sele-ne (w której roli zresztą można było rozpoznać, dodaje Lukian, piękną Rutilię, małżonkę cesarskiego zarządcy, rozkochaną w proroku Aleksandrze). Jeśli więc ktoś ciekaw, czym mogło być owo legendarne drama mystikón, to proszę: ma je tu prawie tak monumentalne jak Pierścień Nibelunga.

Dramat misteryjny wykonywany był w Koreionie aleksandryjskim wokół wewnętrznej świątyni i w podziemnej komnacie (Epiphanius: Haereses 51 22 13) czy też w ciemnym podziemnym przejściu (Asterius, w: Patrologia Grae-ca 40, 324 B). Jakieś dramaty wystawiano też zaraz obok świątyni arkadyjskiej bogini misteriów w Likosurze oraz w specjalnych teatrach w świętym obszarze misteriów Kabirów na Samotrace i w Tebach. Jednak w Eleusis archeologowie nie znaleźli, mimo usilnych poszukiwań, ani budowli, która byłaby podobna do teatru, ani - w samym Telesterionie - czegokolwiek, co przypominałoby orchestrę i skene.

„W Eleusis nie przedstawiano dramatu" - stwierdza kategorycznie Kerenyi. „Pójście do Telesterionu nie przypominało pójścia do teatru"38. Z drugiej strony jednak nie można zaprzeczyć, że misteria eleuzyńskie były, jak to ujmuje Burkert, czymś „do oglądania"39. Jak rozwikłać tę pozorną sprzeczność? Trzeba będzie chwycić byka za rogi i zająć się fenomenem widzenia i wizji. Dla Greków czym innym było theama, 'widowisko teatralne' - czym innym misteryjna epopteia. Z tych dwóch nam dziś chyba łatwiej - przynajmniej tak się łudzimy - dotrzeć do sedna widzenia w greckim teatrze.

Pierwsza scena Hamleta odsłania przed nami samą esencję tego, co teatralne - o ile teatr to urządzenie do wywoływania zjaw. W środku nocy na murach Elsynoru wartownicy, Bernardo i Marcellus, zaczajają się na ducha, którego tu widzieli już parę razy. Teraz jest z nimi też Horacjo, niedowiarek sądzący, że coś im się przywidziało. Do czasu. Oto bowiem duch zjawia się znowu. „No i co, Horacjo?" - pyta go Bernardo, kiedy widmo już zniknęło. „Zbladłeś i cały drżysz" - to jak niekiedy widz w teatrze. „Przecież nie powiesz, że to przywidzenie". Rzeczywiście, nie. Horacjo zdumiewa się:

Gdyby nie pewne, rzetelne świadectwo Mych własnych oczu, to - jak mi Bóg miły -Nie dałbym wiary.

C. [K.] Kerćnyi, Eleusis: Archetypal Image of Mother and Daughter, s. 26, 144. W. Burkert, op. cit., s. 67.


I zaraz potem zaczyna wysnuwać jakieś objaśnienie; jako człowiekowi wykształconemu nasuwa mu się analogia historyczna:

To tylko pyłek - ale drażni oko

Umysłu. Krótko przed śmiercią Cezara,

Gdy Rzym stał właśnie u szczytu potęgi,

Zdarzyło się, że umarli w całunach

Wypełzli z grobów, bełkotem i jękiem "

Strasząc przechodniów.

(A. I, se. 1; przekł. Stanisława Barańczaka) K

W oryginale: „A moth it is to trouble the mind's eye". To platońskie oko J duszy wróci zaraz w następnej scenie, gdy Horacjo, Marcellus i Bernardo będą rozmawiać z Hamletem. Cytat jest u nas dobrze znany - zarazem w oryginale | (choć niedokładny) i po polsku:

„Methinks, I see... where? - In my mind's eyes". Shakespeare [Hamlet, a. I, se. 2]

Zdaje mi się, że widzę... gdzie?

Przed oczyma duszy mojej.

(Adam Mickiewicz: Romantyczność, motto)

Dla Hamleta mind's eye zdaje się jednak znaczyć coś innego niż dla Horacja. Horacjo bowiem patrzy oczyma kogoś, kto ostatecznie gotów jest uwierzyć - nawet jeżeli tylko „na wpół" - w duchy, wynurzające się z mroków, o ile otrzyma naoczny „dowód, że to prawda" (a. I, se. 1; przekł. Stanisława Barańczaka); Hamlet natomiast patrzy oczyma wyobraźni. Horacjo patrzy jak widz teatralny, natomiast w sposobie patrzenia Hamleta jest coś pokrewnego widzeniu misteryjnemu.

Pisząc o Bachantkach Eurypidesa, Jean-Pierre Vernant zauważa, że „żaden inny tekst nie przynosi z równą natarczywością, którą można by niemal nazwać obsesyjną, takiej obfitości słów o znaczeniu 'widzieć' i 'widzialne'"40. Weźmy chociażby takie oto trudne miejsce. Penteus, którego umysł został już dotknięty łagodną manią, mówi do Dionizosa:

Wydaje mi się, że widzę dwa słońca,

Podwójne Teby...

Tyś mnie prowadził podobny do byka

Przed chwilą, rogi rosły na twej głowie.

Czy byłeś zwierzem? Bo stałeś się bykiem.

Na to bóg zdawkowo: „Widzisz, co masz widzieć" (w. 918-922, 924; przekł. Jerzego Łanowskiego). Ten dialog jest nawiązaniem do wcześniejszego:

40 J.-P. Vernant, Le Dionysos masque des „Bacchantes" d'Euripide, [w:] J.-P. Ver-nant, P. Vidal-Naquet, La Grece ancienne. 3. Rites de passage et transgressions, Paris: Editions du Seuil 1992, s. 267.


Creative Commons License Prawa do treści książki "Eleusis: oczy szeroko zamknięte" posiada Leszek Kolankiewicz. Książka jest dostępna na licencji Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne 3.0 Polska.