spowodo-
wany tylko troską o właściwą atmosferę życia stu-
denckiego w Politechnice Lwowskiej — trwanie tej
sprawy nie pozwalało bowiem zapomnieć o owym
ujawnionym, wstydliwym dokumencie, pewnych nie-
zwykle osobliwych i osobistych jego fragmentach
oraz przemilczeniach we własnych wyjaśnieniach. Na
które zresztą wówczas, takie są zdaje się reguły poli-
tycznej konfrontacji, nikt nie zwrócił uwagi. Pamię-
tał o nich na pewno jednak sam autor. W dwa dni
po powyższym zapytaniu pisze on o skończeniu Pło-
mieni jak o czymś oczywistym, chociaż od roku, kiedy
pojawił się zarys pomysłu (czerwiec 1906), o tytule ta-
kim i planie powieści nie było mowy. „W tych czasach
skończę Płomienie" (19 czerwca 1907). W miesiąc póź-
niej autor wyraża nadzieję, że powieść tę skończy za
trzy, cztery dni (27 lipca 1907); w liście z pierwszych
dni sierpnia wspomina, że pracuje nad rozdziałem
o zamachu na Aleksandra II (rozdział XVII tomu II).
Wszystko zatem wskazuje na poprawność naszego ro-
zumowania. Płomienie były komentarzem tego, czego
nie komentowały żadne oświadczenia.
Oto kolejne rezultaty tego rozumowania: rękopisem,
o którym mowa w liście z dnia 17 sierpnia 1907 roku,
przy czym sądząc ze sformułowań rękopis ten musiał
być wysłany do Lwowa między 10 a 17 sierpnia, był
rękopis Płomieni. Zostały one zatem napisane między
27 kwietnia 1907 roku (wiadomo, że wówczas powstała
Ulica Świętego Marcina) a 17 sierpnia tegoż roku. Po
kilkutygodniowym „okresie niebywałej apatii i stępie-
87 Tamże, t. I. s. 364. Szczegółowe omówienie przebiegu
sprawy lwowskiej Brzozowskiego zawiera publikacja XLII
Sprawozdanie roczne Wydziału Towarzystwa Bratniej Pomocy
Słuchaczy Politechniki Lwowskiej na rok 1906/1907. Lwów
1907. Obszerne informacje w komentarzach M. Sroki do Listów,
t. I, s. 250—258, 261—272, 365—367.
43