osiadania", której mistyfikatorską funk-
30
cję najlepiej charakteryzuje odwrócenie sensu sław-
nego zdania Mochnackiego: „narodowość schroniła
się do rodziny, gdy rodzina stała się narodowością".
Obrona rodziny tedy, więc własnych egoistycznych
(nawet niekoniecznie egoistycznych w sensie klaso-
wym) interesów, łatwo mogła być osłonięta feretro-
nami mesjanizmu czapki i papki. Zróżnicowanie to
zatem jest mylne.
Pytanie, wobec którego stawały wówczas postawy
społeczne, nie było pytaniem o to, czy należy być czyn-
nym, czy biernym, tylko pytaniem o to, jaki typ po-
stawy zaspokajając interesy grupowe ma szanse hi-
storycznej skuteczności27. Wokół tego samego pytania
zorganizowane były postawy owych „buntowników"
czy, jak pisze Cywiński, „niepokornych". Przy czym
nie tylko udzielali oni różnych od poprzedników od-
powiedzi na te pytania, ale i odpowiedzi samych „nie-
pokornych" były znakomicie różne. Inaczej zatem na
pytanie o kształt i cel „czynu" w danej sytuacji hi-
storycznej odpowiadali Aleksander Świętochowski
i Teodor Jeske-Choiński, inaczej potem Ludwik Wa-
ryński i Teodor Tomasz Jeż, jeszcze inaczej Jan Lud-
wik Popławski i Bolesław Limanowski, na koniec zaś
tego wyliczenia Roman Dmowski, Józef Piłsudski
i Róża Luksemburg. Dla nas szczególnie ważne jest,
że "w latach dziewięćdziesiątych i później właściwe
zróżnicowanie wszystkich tych postaw dokonywało się
nie na osi aktywizm — pasywizm, lecz na osi patrio-
tyzm — socjalizm. Na przełomie wieków każdy ruch
polityczny w Polsce i każda usiłująca zyskać zwolen-
ników postawa społeczna musiały rozstrzygać dylemat
przetworzenia społecznego i rekonstrukcji narodowej,
27 Ostatecznie zaś trzeba pytać, czyje interesy grupowe
w tamtej sytuacji historycznej zbiegały się z interesami więk-
szości społeczeństwa, były zatem zdolne zwiększać emancypa-
cyjną energię całego narodu.
31