Draper itp. Oczywiście, że w naszych zachwytach nad tymi pisarzami wiele było naiwności, wiele, jak to się mówi, zielonych zapałów, ale bądź co bądź lektura taka była daleko poważniejsza i owocniejsza niż roz- czytywanie się w jakich, Bóg wie przez kogo pisanych, broszurach. Tak to rnoi koledzy i ja wyrośliśmy na zgoła różnych książkach i dlatego kiepskośmy się wzajemnie rozumieli". Powyższa lista pisarzy stanowi nieomal kompletny zestaw młodzieńczych lektur bo- hatera Płomieni, Michała Kaniowskiego. Oraz wspo- minane po latach w Pamiętniku największe przeżycia czytelnicze Stanisława Brzozowskiego. A oto, poniżej, in extenso owa „pewnego rodzaju synteza poglądów p. Brzozowskiego", w pełniejszym niż u Haeckera brzmieniu: „Teraz — powiada tedy w owym własno- ręcznie spisanym protokole, po wyczerpaniu kwestii rzeczowych, podejrzany — pozwolę sobie dodać kilka słów o ogólnym charakterze życia studenckiego w Warszawie; sądzę, że szczera charakterystyka ży- cia, podana przez człowieka, który brał w nim udział dość bliski, będzie ze wszech miar interesująca.

Cechą, która uderzyła mnie przy pierwszym pozna- niu tutejszej młodzieży, był nadzwyczajny brak po- ważniejszego zainteresowania się czymkolwiek. Ani fi- lozofia, ani nauka, ani nawet literatura i sztuka nie interesują tutaj nikogo; nie mówiąc już o szlachetnym entuzjazmie właściwym młodzieży. Nie tylko, że nikt nie czytuje dzieł pisarzy obcych, jak np. Szekspira, Schillera, Goethego i Byrona, ale nawet jestem pe- wien, że z pomiędzy ludzi, chełpiących się ze swego patriotyzmu, zaledwie niektórzy znają dzieła pisarzy polskich choć cokolwiek poważniejszych.

Cała młodzież dzieli się na dwie grupy: jedni to ele- ganci, światowcy i pustacy — drudzy to politykomani gotowi przysiądz na treść ostatnio przeczytanej bro- szury, w rodzaju Programu partii narodowo-demo-

20


kratycznej, który czytał mi Kasznica — byleby tylko broszura wyszła bez cenzury; nie zgłębiają oni jej treści, nlie umieją się krytycznie na nią patrzeć. Tym wyjaśnić się da ów w najwyższym stopniu smutny fakt, że przywódcami części naszej młodzieży mogą stać się jacyś ledwo piśmienni pismacy, nie mający nic wspólnego ze współczesnym rozwojem cywiliza- cji. Teraz stało mi się to wszystko jasnym, teraz do- piero zrozumiałem ostatecznie mój żywot uniwersy- tecki: przyjechałem do Warszawy z gorącymi marze- niami o wspólnej naukowej pracy nad filozofią, która szczególniej mnie porywała, o współczesnych pełnych zachwytów studiach dzieł literatury i sztuki: przez 2 lata miotałem się, jak ryba na lód wyrzucona, po- szukując atmosfery duchowej odpowiadającej moim skłonnościom, przechodząc od jednego kolegi do dru- giego. Mówię tu o tym nie przeto, bym chciał unie- winniać się, lecz że wyrazy te same mi się wy- mykają (podkr. A. M.) spod pióra, Medy zaś pomyślę, że w tym grzązkim błocie zginęło przede mną zapew- ne wielu ludzi, którzy wchodzili do studenckiego ży- cia z podobnymi do moich zamiarami, a których nie- szczęsna politykomania zgubiła może z wielką szkodą dla kraju i cywilizacji — wtedy gorzkie łzy oburze- nia i smutku zalewają me oczy i nie zdołam się po- wstrzymać od wypowiedzenia tego, od czego wre du- sza moja w czasach długiego poszukiwania poważnych potrzeb intelektualnych wśród naszej studenterii i w czasie dwutygodniowego mego pobytu w wię- ziennym zamknięciu"19. Tylko widoczna w tym tek- ście afektacja mogła spowodować ostatnią pomyłkę — jego autor przebywał bowiem już wtedy cztery, a nie dwa tygodnie w cytadeli. Jeśli chcemy się rzeczywiście dowiedzieć czegoś

i» Materiały śledztwa..., wyd. cyt. s. 39; 35—37.

21


Creative Commons License Prawa do treści książki "Stanisław Brzozowski - kształtowanie myśli krytycznej" posiada Andrzej Mencwel. Książka jest dostępna na licencji Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne 3.0 Polska.