łasnoręcznie.
18
nie tłumaczą fragmentu, na którym skupił swoją
uwagÄ™ Haecker, cytujÄ…c go nieomal in extenso. Frag-
ment ten Brzozowski konsekwentnie we wszystkich
swoich wyjaśnieniach przemilcza — wie bowiem, musi
to wiedzieć, że nie daje się on tłumaczyć ani mło-
dzieńczą naiwnością, ani też zwłaszcza szantażem
władz śledczych i przymusową sytuacją18. Jak zau-
ważono, w innej podobnej sprawie (Mochnackiego)
można człowieka zmusić do tego, żeby pisał, ale nie
można zmusić go, aby pisał dobrze. Otóż fragment
ten napisany jest znaczÄ…co, demonstruje w zaczÄ…tku
wszystkie zalety pióra sławnego potem polemisty;
w jego dziełach zebranych, gdyby wydawano je bez
hipokryzji, winien figurować jako pierwszy, najwcze-
śniejszy tekst publicystyczno-eseistyczny. Posłuchaj-
my jednej z jego części: „według moich obserwacji,
na rozwój umysłowy studenta decydująco wpływa
lektura w gimnazjalnym sensie zakazana, to jest lek-
tura książek przez władze szkolne zabronionych. Po-
nieważ chodziłem do jednego z tutejszych [lubelskie-
go] gimnazjum zaledwo do klasy V, nie umiem nic
powiedzieć o tym, co czytają tutejsi gimnaziści. Lecz,
sądząc wedle rezultatów, domyślam się, że najbardziej
są czytywane rozmaite t.z. «patriotyczne» wydawni-
ctwa, książki a szczególniej broszurki. W gimnazjum
Niemirowskim, które ukończyłem, w obiegu między
kolegami były głównie dzieła takich pisarzy, jak Bie-
liński, Dobrolubow, Pisariew, Michajłowskij, Buckie,
18 Zob. Listy..., t. I. List otwarty, z 15 listopada 1906, s. 234—
—240, komentarz, s. 240—246; List Do Redakcji „Naprzodu",
z 17 listopada 1906 i komentarz, s. 246—249; List Do Wydziału
Bratniej Pomocy Słuchaczów Politechniki Lwowskiej, z 17 li-
stopada 1906 i komentarz, s. 249—258; List Do Wydziału Brat-
niej Pomocy Słuchaczów Politechniki Lwowskiej, po 19 listo-
pada 1906, s. 258—259; List Do Redakcji „Naprzodu", z 22 listo-
pada 1906, z komentarzem, s. 259—276.
â– i>
19