są-
dem publicznym, wyd. cyt, s. 42—43.
14
dziwnego faktu: zbrodnia może wywoływać cudowne
skutki, szatan przemawia językiem aniołów, oszust
jest apostołem rzetelności. O głupi oszuście! obłąkany
szatanie!" — pisał w tej broszurze Karol Irzykow-
ski n. A Ostap Ortwin dodawał: „Wszelka krytyczna
i na drobiazgowej analizie oparta, wszelka syntetycz-
nie współczująca znajomość duszy ludzkiej uniemo-
żliwia wprost wiarę w to oskarżenie. [...] Niewin-
ność jest tu założenie m"12. Problem został
tedy postawiony, jak to podkreśliliśmy, w płaszczyź-
nie psychologii — i wybory wartościujące stały się
jednoznaczne: psychologiczna tożsamość Brzozowskie-
go oznaczała jego niewinność, .^rozdwojenie osobowo-
ści", skłonność do „wzywania się w różne role", fra-
pująca potem Dawida i Krzywickiego, pociągała za
sobą jeśli nie przekonanie o winie, to co najmniej
o zasadności oskarżenia. Haeoker swoją broszurą skom-
plikował tę nazbyt schematyczną sytuację i trzeba
powiedzieć, że tego mimowiednego znaczenia jego
pamfletu nie rozumiano bardzo długo13. Przejął bo-
wiem „metodologię" Irzykowskiego i Ortwina, uży-
wając jej zarazem w celach przeciwnych intencjom
obrońców. Poddając szczególnego rodzaju analizie
Płomienie — usiłował dowieść psychicznej tożsamo-
ści autora tej powieści i domniemanych raportów pro-
wokatora. Z braku takich raportów, bo choć wielu
o nich mówiło i wielu miało je widzieć, to jednak nikt
11 Tamże, s. 17.
12 Tamże, s. 27—28 i 31.
13 Konsekwentny i stanowczy w obronie Brzozowskiego jego
gimnazjalny kolega, prof. Witold Klinger, w opublikowanej po
śmierci autora Płomieni broszurze: Stanisław Brzozowski jako
człowiek (Kraków 1912, s. 24), zastosował osłabioną już przez
Haeckera linię argumentacji: „Poza tą zewnętrzną tożsamością
osoby listy Brzozowskiego wykazują również niezaprzeczoną
tożsamość psychiki" (tamże, s. 10). Zeznania z 1898 roku uzna-
wał „za grzech lekkomyślności czasów studenckich".
15