stronach, zajmowano się merytoryczną rzeczowością oskarżenia i zasadnością jego argumentów — więcej zaś psychologią, bądź to „sumienia intelektu polskie- go", bądź też „szpiega pokolenia bezimieńców". Współ- czesny czytelnik tych materiałów zaduma się nad łą- czącą obie strony ograniczonością; operowały one tymi samymi pojęciami i tymi samymi koncepcjami czło- wieka — ta wiedza o człowieku, którą odkrywały po- wieści Dostojewskiego czy aforyzmy Nietzschego, mimo że należała do popularnej zda się strawy duchowej epoki, była równie abstrakcyjna dla krytyków lite- rackich i pisarzy, jak dla polityków i propagandzistów. Dla porządku historycznego przypomnijmy zatem, że kolejne oświadczenia, które Brzozowski pisze po opu- blikowaniu oskarżenia i jego uzasadnień w maju i czerwcu 1908 roku, niewiele poprawiają jego sy- tuację w opinii partii socjalistycznych, jedynie wład- nych w obliczu społeczeństwa do oczyszczenia go z niebywałej potwarzy. Dopiero broszura Irzykow- skiego i Ortwina, w której aneksie załączono również przedruk artykułu Wacława Nałkowskiego10, szalę przechyla do tego chociaż stopnia, że sprawa zwoła- nia sądu staje się realna. W artykule tym po raz pierwszy w literaturze przedmiotu pojawia się ana- logia ze sprawą Dreyfusa. „Człowiek, który pozy- skiwał dusze, budził uśpionych, dla każdego wynaj- dywał kanalik, przez który wsączał weń swoją ideę, człowiek ten był szpiegiem, zdrajcą. Stajemy wobec

i prawa, i prawidła, a dzikie kwiaty wyrastające na szerokich łąkach idei wtłaczać w ład tematycznej składności, jest wstrę- tnym, oślizgłym kameleonem, który równocześnie umie być szakalem chłepcącym żywą, serdeczną krew Prometejów pol- skiego pobojowiska". Stanisław Brzozowski. „Głos" 8 maja 1908. Cyt. za Listy, t. I, s. 519, komentarz wydawcy.

10 K. Irzykowski i O. Ortwin: Lemiesz i szpada przed


są- dem publicznym, wyd. cyt, s. 42—43.

14

dziwnego faktu: zbrodnia może wywoływać cudowne skutki, szatan przemawia językiem aniołów, oszust jest apostołem rzetelności. O głupi oszuście! obłąkany szatanie!" — pisał w tej broszurze Karol Irzykow- ski n. A Ostap Ortwin dodawał: „Wszelka krytyczna i na drobiazgowej analizie oparta, wszelka syntetycz- nie współczująca znajomość duszy ludzkiej uniemo- żliwia wprost wiarę w to oskarżenie. [...] Niewin- ność jest tu założenie m"12. Problem został tedy postawiony, jak to podkreśliliśmy, w płaszczyź- nie psychologii — i wybory wartościujące stały się jednoznaczne: psychologiczna tożsamość Brzozowskie- go oznaczała jego niewinność, .^rozdwojenie osobowo- ści", skłonność do „wzywania się w różne role", fra- pująca potem Dawida i Krzywickiego, pociągała za sobą jeśli nie przekonanie o winie, to co najmniej o zasadności oskarżenia. Haeoker swoją broszurą skom- plikował tę nazbyt schematyczną sytuację i trzeba powiedzieć, że tego mimowiednego znaczenia jego pamfletu nie rozumiano bardzo długo13. Przejął bo- wiem „metodologię" Irzykowskiego i Ortwina, uży- wając jej zarazem w celach przeciwnych intencjom obrońców. Poddając szczególnego rodzaju analizie Płomienie — usiłował dowieść psychicznej tożsamo- ści autora tej powieści i domniemanych raportów pro- wokatora. Z braku takich raportów, bo choć wielu o nich mówiło i wielu miało je widzieć, to jednak nikt

11 Tamże, s. 17.

12 Tamże, s. 27—28 i 31.

13 Konsekwentny i stanowczy w obronie Brzozowskiego jego gimnazjalny kolega, prof. Witold Klinger, w opublikowanej po śmierci autora Płomieni broszurze: Stanisław Brzozowski jako człowiek (Kraków 1912, s. 24), zastosował osłabioną już przez Haeckera linię argumentacji: „Poza tą zewnętrzną tożsamością osoby listy Brzozowskiego wykazują również niezaprzeczoną tożsamość psychiki" (tamże, s. 10). Zeznania z 1898 roku uzna- wał „za grzech lekkomyślności czasów studenckich".

15


Creative Commons License Prawa do treści książki "Stanisław Brzozowski - kształtowanie myśli krytycznej" posiada Andrzej Mencwel. Książka jest dostępna na licencji Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne 3.0 Polska.